Pisanie na sterydach

Po świątecznej przerwie, czas zmobilizować się do pisania bloga. Trochę zardzewiałem. Pomyślałem więc, trzeba przyspieszyć pisanie artykułów. W moim przypadku to bardziej szkiców na artykuły. Pomysłów jest znacznie więcej niż czasu, który można poświęcić na pisanie. Ad rem, czyli do rzeczy.

Obiecałem o sterydach. Niestety nie dowieźli. Dealer znowu się spóźnia. No dobra, nie o takich sterydach miałem pisać. Miałem na myśli legalne wspomaganie pisania za pomocą narzędzi typu TextExpander.

Na co dzień używam macOS. System, który jak każdy unixopochodny automatyzację ma we krwi. Poczynając na terminalu, poprzez narzędzia do automatyzacji czynności typu Automator, Keyboard Maestro, Hazel, Alfred a na przyspieszających używanie fragmentów tekstu kończąc. To są narzędzia, które z mniejszym lub większym skutkiem używam w codziennej pracy. Dziś skupię się na tych ostatnich, czyli przyspieszających pisanie.

To snippet or not to snippet

Zapewne większość z moich czytelników używa snippetów, czyli fragmentów kodu, tekstu czy innej twórczości, którą wielokrotnie możemy wykorzystać. Zamiast tworzyć coś od początku sięgamy po gotowe rozwiązania. Znalazłem nawet narzędzie dedykowane o nazwie Snippets. Niestety nie używałem, więc nie wiem na ile użyteczne.

Innym sposobem na przyspieszenie jest korzystanie z wbudowanych w IDE mechanizmów autouzupełniania typu IntelliSense. Na co dzień używam Pycharm’a. Gdzie te mechanizmy podpowiedzi i uzupełnienia działają naprawdę świetnie. Drugim moim edytorem jest Sublime, który po dołożeniu mu kilku dodatków, również obsługuje te mechanizmy. Ma on też swój system tworzenia snippetów.

Dobrym przykładem na produktywne wykorzystanie idei snipettów jest, znany szczególnie wśród webdeveloperów, Emmet. Jest to plugin do wielu edytorów i IDE wykraczający daleko poza zwykłe kopiuj-wklej gotowych fragmentów. W rękach sprawnego frontendowca, może znacznie zredukować liczbę naciśnięć klawiszy w celu uzyskania tego samego kodu.

Wymienione wyżej przykłady pozwalają na sprawną pracę z dedykowanymi programami. Jednakże w pracy zazwyczaj nie ograniczamy się do jednego narzędzia, które służy nam do wprowadzania tekstu. Idealne byłoby narzędzie ogólnosystemowe. I tu z pomocą przychodzi nam TextExpander i tym podobne.

TextExpander, niech żyje król?

Ponieważ narzędziami do zwiększenia produktywności jeśli chodzi o pisanie zaraziłem się słuchając Mac Power Users , to długo jedynym znanym mi był TextExpander. Ponieważ nie czułem potrzeby korzystania z dodatkowych programów, a przy tym kosztujących powyżej 40$, nie miałem zamiaru korzystać z jego funkcjonalności. Jednakże, słuchając Macgadki dowiedziałem się o taniej alternatywie, kosztującym 5$ programie aText.

Postanowiłem sprawdzić na ile przydatny jest to program. Utworzyłem kilka rozszerzeń typu adresy email, najczęściej używane zwroty i starałem się pamiętać o ich użyciu. Na dodatek, przyznaję się bez bicia, korzystałem z niego dosyć chaotycznie. Dopiero teraz zaczynam porządkować sposób w jaki go wykorzystuję.

To be continued

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *